Dodaj link do tego mBloga do serwisu Startowy.comDodaj kanał RSS do serwisu Startowy.comRSS
mblog.pl
Taka sobie pisanina...
Friday the 13th
2012-04-13 | 15:05:05
autor: dragonfly | skomentuj (1)

Pechowo? Chyba nie tak bardzo. Może dlatego, że zapobiegawczo nie ruszam się dzisiaj z domu. I tak wspaniale się złożyło, że mam okazję posiedzieć w ciszy i spokoju. M w pracy, Mały u narzeczonej, Duży u kolegi. Tylko ja, koty, kawa i pyszny rogalik z czekoladą. I wrzeszczący sąsiad za ścianą, ale dzisiaj jakoś mi to nie przeszkadza. Święta minęły jak zwykle za szybko. Dużo słodyczy i innego jedzenia sprawiło, że czuję się tylko kilogram lżejsza od słonia. Ale nie potrafię obojętnie przejść obok rogalika z czekoladą! Straszna prawda o Katarzynie... Odkryłam pełno spamu na poczcie. Nie wiedzieć czemu wszystko w języku rosyjskim. I kilka w chińskim czy japońskim. 

Martwię się o Dużego. Dzieje się z nim coś złego. Nie chce się uczyć i niechętnie chodzi do szkoły. Poza tym przynosi marne oceny. Myślę, że ma to poniekąd związek z jego kolegami z klasy, którzy wiecznie go przezywają, potrącają i wyśmiewają. Chyba czeka mnie kolejna wizyta w szkole. Szkoła nazywa się szkołą bez przemocy... 

Na działce rozpoczął się remont. Stary domek został zburzony, nowy jeszcze nie zaczęty. W tym roku czeka nas lato wśród betonowych ścian i na gołej ziemi bez kępki trawy. Nie szkodzi. Ważne, że na powietrzu i w pięknym miejscu. Sąsiadka "zza miedzy" zaoferowała nam swój domek i swoją działkę do dyspozycji. Samotna pani, która zapałała sympatią do moich teściów. I do nas chyba trochę też. Bardzo przyjemna osoba. Po strasznych przejściach. 

Zgubiłam pudełko od gry M. Tzn tak naprawdę to wcale nie wiem czy to ja zgubiłam, czy sam M, czy co się z nim stało. Leżało na segmencie a teraz nie leży. Leżą inne. Najwyraźniej pudełko strzeliło focha i postanowiło się zakamuflować. Znajdzie się, kiedy przestanę go szukać. 

Moja pogodynka uparcie twierdzi, że za oknem jest ciepło i słonecznie. No dobra mrozu trzaskającego nie ma, ale ciepło też nie jest. A słońce owszem jest, jak codziennie, ale za chmurami. A mój sąsiad chyba się na coś zdenerwował, bo krzyczy coraz głośniej i głośniej i zakłóca mi moją ciszę, która tak naprawdę zaczyna mi już przeszkadzać i już chciałabym, żeby M wrócił do domu i dzieci też. O!

 


 

Notka trochę pochwalna
2012-03-23 | 20:57:19
autor: dragonfly | skomentuj (3)

Jako, że jeden z moich ulubionych internetowych znajomych uparcie komentuje wszystkie moje notki, moja dusza zapiszczała i uzbroiła się w poczucie winy, które zmusiło mnie do napisania czegokolwiek. Żebyś wiedział Sebastian, że to Twoja wina! 

Przyszła wiosna. Nareszcie. Można czasem schować zimową kurtkę do szafy i pobrykać outside bez czapek, szalików i kozaków. Dzieci i koty poczuły wolność i dążą do spędzania czasu na balkonie lub placu zabaw w zależności od tego czy jest się dzieckiem czy też kotem. W szkole miała miejsce dziwna sytuacja, w wyniku której poczułam się jakbym miała 10 lat. Kosztowało mnie to sporo nerwów, ale wniosek jest jeden: nie otwierać dzioba i nie zajmować stanowiska w żadnej szkolnej sprawie, ponieważ ludziom się i nudzi i stwarzają problemy, w wyniku których człowiek musi łazić po gabinetach dyrektorskich i prostować różne ploty.

Jutro przestawiamy zegarki na czas letni. To akurat lubię mimo, że "śpimy krócej". Za chwilkę na drzewach i krzewach pojawią się nowe listki, kwiatki zaczną wyłazić z ziemi razem z robakami wszelkiej maści i wielkości a słońce zacznie mnie razić w oczy. Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nigdy nie będę zadowolona z pogody. Zawsze będzie coś nie tak. A to nie ma słońce, a to słońce grzeje za bardzo, a to razi w oczy, a to pada deszcz, a to za długo nie pada i susza jest... Nie wspominając już o zimnie i o gorącu. Nie potrafię żyć bez narzekania. Ale czemu się dziwić jeśli każdego dnia pojawiają się ku temu nowe powody. Dlaczego nie może mi się przytrafić coś takiego, dzięki czemu mogłabym zapomnieć o tych wszystkich przykrych sprawach, które spać mi po nocach nie pozwalają. Mojej koleżanki syn, który chodzi z Dużym do klasy jest ciężko chory. Chciałabym go wyleczyć, a nie potrafię. Nikt nie potrafi. Jestem wściekła z bezsilności. Możemy tylko czekać...

Niedługo kończę 35 lat. Powiedzmy, że okrągła rocznica. Moi najbliżsi przyjaciele zapytali co ugotuję. Nie wiem co, ale coś muszę, skoro się zaprosili...

Dzisiaj odwiedził mnie kolega, którego nie widziałam 18 lat. Odkąd wyjechał do Stanów, kiedy jego rodzice wygrali zieloną kartę w którymś tam losowaniu. Przyjechał po raz pierwszy do Polski, przywiózł żonę i syna. Niestety nie dane mi było ich poznać, bo wyjechali do jej rodziny do innego miasta. Może za rok. Ale i tak się cieszę, że mogłam się spotkać z nim. Fajne są takie spotkania po latach. 

Mały nie chce chodzić do szkoły. Ani do zerówki, ani do pierwszej klasy. Głównie chodzi o obiady, ale przecież od września nie będzie ich jadł w szkole. Ciężko z niego wydusić prawdziwy powód, ale kiedyś mi powie. Zapewne "wyrwie" mu się przy okazji jakichś zwierzeń. 

Laptop znowu powinien jechać do naprawy. Ale najpierw muszę go uporządkować, zgrać to, co jest mi potrzebne, wyrzucić to, co niepotrzebne itd. Poczekam jeszcze chwilkę, jak zrobi się cieplej i nie będę miała czasu na siedzenie przy nim to wtedy go wyślę. Nie wiem jak będzie w tym roku z naszą ukochaną działką, bo od 2 kwietnia 300 metrów działki zamieni się w plac budowy. Teściowie wyburzają stary domek a stawiają nowy. Oby do lipca się budowlańcy wyrobili, bo nie wyobrażam już sobie lata bez Łagiewnik. 

Mój ukochany małżonek od dwóch prawie miesięcy nie pali śmierdzących petów. Przerzucił się na e-papierosa, który jednak jest tańszy i nie śmierdzi. Mam nadzieję, że wkrótce i tego nie będzie potrzebował. :)

Poniekąd trochę zmuszona ale nie do końca, pragnę jeszcze dodać, że niebawem minie rok jak poznałam jednego bardzo fajnego człowieka, który wytrwale czyta moje wypociny i pragnie ich jeszcze więcej. I domaga się uznania jego zajebistości, więc: Sebastian ociekasz wręcz zajebistością! ;)

 

Pozdrawiam!

 


 

Przyciągam jak magnes.
2012-02-23 | 12:16:03
autor: dragonfly | skomentuj (0)

Wszelkiej maści świrów, pijaków, napaleńców. Dziwię się, że nie rzucają się na mnie tuż po przekroczeniu progu klatki schodowej. Staram się jak mogę nie zwracać uwagi, nie odpowiadać na zaczepki, unikać kontaktu, ale nie zawsze się udaje. Ostatnio przyciągam starsze panie. I sama już nie wiem czy wzbudzam takie zaufanie, czy to wina mojej czarnej, długiej do kostek kurtki zimowej, która mogłaby sprawiać wrażenie sutanny. Starsze panie lgną do mnie jak muchy do hmmm miód będzie lepszym określeniem. I zwierzają się. W autobusie, w kolejce, u lekarza i gdziekolwiek im się uda. Jechałam ostatnio autobusem do lekarza. Z małym. Za nami siedziała pani i wcale bym jej nie zauważyła, gdyby nie zapytała mnie o trasę autobusu. Niczego nie przeczuwając odpowiedziałam, że autobus jedzie koło szpitala... Przez krótkie 4 minuty dowiedziałam się, że: pani ma wodę w kolanie, spóźniła się na poprzednią wizytę i kolejna jej wyznaczyli właśnie na dzisiaj, jej córka zmarła bardzo świadomie w młodym wieku, lekarze mówili, że to tarczyca, a to nie była tarczyca, chodziła do przedszkola niedaleko szpitala, bo pani mieszkała w okolicy, lubi bardzo małe dzieci, chciałaby, żeby była już wiosna, bo nogi puchną, a w kozakach niewygodnie... Nie bardzo wiedziałam co odpowiedzieć, kiwałam więc tylko głową ze zrozumieniem i odetchnęłam z ulgą kiedy pani wysiadła na najbliższym przystanku. W przychodni brakowało miejsc siedzących, ostatnie dwa wolne zajęłam ja i mój syn. Po krótkiej chwili przyszła starsza pani o kulach. Przechadzając się wąskim korytarzykiem rozglądała się pilnie wkoło, jakby czegoś szukała. pomyślałam, że może wolnego miejsca, więc poprosiłam Małego, żeby usiał mi na kolanach. Pani spojrzała na mnie z wdzięcznością i powiedziała: "ja dziękuję, przyszłam tylko rozejrzeć się po tej przychodni, bo mąż leży na górze w oddziale i będzie musiał tu przychodzić na wizyty. Bo wie pani, mąż ma przerost gruczołu krokowego." Tak jakbym chciała to wiedzieć... Albo jej mąż chciałby się tym chwalić... We wtorek pojechałam z Małym do innego lekarza. Pech chciał, że wizytę mieliśmy o 10.15, pani doktor dała skierowanie na wymaz a laboratorium było czynne od 12. Tak więc musieliśmy zaczekać. Nie sami. W towarzystwie pewnej starszej pani... Szybko się dowiedziałam, że: pani ma dwoje wnucząt, którymi się zajmuje, mieszkają w innej dzielnicy niż ona i ona musi wstawać wcześnie, żeby jechać ich do szkoły zaprowadzić, posprzątać u córki, ugotować obiad i dzieci przyprowadzić, żałuje, że nie pojechała na Narutowicza do archiwów, bo siostrzenica wyjechała do męża do Kanady, a tu skończyła dwuletnie studium, bo w tym czasie zmarł jej ojciec, więc nikt nie miał głowy myśleć o studiach, potem oczywiście studia skończyła, ale teraz poszła na jakieś zajęcia tam i potrzebuje stąd papier. Siostra pani jest wyśmienitą kucharką i robi wspaniałe korniszony, pani jedzie do niej na 4 dni, bo córka zmienia pracę i ma trzy dni zaległego urlopu, więc weźmie wolny poniedziałek, wtorek i środę, to będzie mogła dzieci do i ze szkoły zaprowadzić i przyprowadzić, więc ona posiedzi u siostry do wtorku, to sobie poje, bo siostra robi wyśmienite pączki. W pewnej chwili pani zaczęła ode mnie wymagać informacji zwrotnych, na co wcale nie miałam ochoty, bo chciało mi się spać i byłam wściekła, że to głupie laboratorium nie jest czynne od rana, kiedy przyjmują lekarze. Na szczęście Mały przejął opiekę nad panią bawiąc ją rozmową o wirusach, ponieważ właśnie jest na etapie serialu "Było sobie życie". Opowiedział jej o swoich kolegach, szkole, pani, wymienił z imienia i nazwiska cała rodzinę i chyba pani się znudziło bo w pewnym momencie zapytała go: "a czy ty zawsze tyle mówisz?", po czym głowa jej się zaczęła kiwać i prawdopodobnie udała, że zasypia. Mały spojrzał na nią uważnie, potem odwrócił się do mnie i rzekł: "mama, ta pani zasnęła. Ona jest stara. Starzy ludzie tak zasypiają". Pani szybko odzyskała werwę :D A dziecko moje umiłowane, aniołeczek słodki oznajmił , że wybacza jej zaśnięcie, ponieważ rozumie, że starzy ludzie szybko się męczą ;) No cóż, półtorej godziny oczekiwania jakoś zleciały i mogliśmy udać się na badanie i do domu. Nie mam w najbliższym czasie żadnych dalszych wyjść, więc może oszczędzę sobie wysłuchiwania cudzych problemów, tym bardziej, że mam własnych sporo.

Kolega Dużego, z którym bardzo się przyjaźnili jest ciężko chory. Myślę wciąż o nim i o jego rodzicach, jestem pełna współczucia i złości, że nic nie można zrobić. Bezsilność jest najgorsza. Poprosiłam większość znajomych o oddanie 1% podatku na leczenie chłopca. Rozdałam dane Fundacje w różnych miejscach, w sklepach i w firmach. Nie mogę zrobić nic więcej. Jeśli ktoś przypadkiem trafi tutaj i przeczyta tę notkę i chciałby pomóc oddając 1% podatku, to proszę o kontakt mailowy, podam dane Fundacji, która opiekuje się chłopcem.

 

Czekam na wiosnę.

 


 

Uciekłam.
2012-02-12 | 22:44:07
autor: dragonfly | skomentuj (1)

Uciekłam na trochę od wszelkiego rodzaju smutków, które wokół mnie wiecznie krążą. Zabrałam chłopców i pojechałam na tydzień do mojej cioci do Warszawy. Spotkałam się z kuzynką i z drugą ciotką, która jest ode mnie starsza tak bardzo niewiele, że zawsze byłyśmy po imieniu. Jej młodsze dziecko ma prawie 3 lata, jest moim kuzynem a co za tym idzie wujkiem moich dzieci. Dziwnie czasem się układa w rodzinach :) Tymczasem bardzo przyjemnie spędziliśmy czas, szkoda tylko, że tak szybko wszystko minęło. Dzisiaj ostatni dzień ferii zimowych, od jutra znowu szkoła. Duży już jęczy, że boli go gardło i zęby, bo aparat przeznaczony do nocnego noszenia źle leży z racji ruszającego się kła... Mały nie idzie jutro do szkoły, bo muszę jechać do lekarza. Wizyta przypada akurat na godzinę odbioru Małego ze szkoły, a ponieważ nie ma go kto odebrać, musi jechać ze mną. 

Nie wiem jak się czuje mój wujek sąsiad, który przed naszym wyjazdem wylądował w szpitalu trzy razy w ciągu tygodnia. Nie zdążyłam zapytać. Nie wiem co się dzieje z kolegą z klasy Dużego. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze... Boję się każdej wiadomości ze szkoły. Nie mogę się zdobyć, żeby znów zadzwonić do jego rodziców. Myślę o nich każdego dnia. 

Moja apteka nie dołączyła do żadnego z nowych programów. Do tej pory zbierałam punkty w Dbam o zdrowie, które potem mogłam wymienić na jakieś nagrody. Dziwnie będzie kupować patelnie w sklepie zamiast w aptece. 

Czy powinnam już zacząć myśleć o wakacjach?


Modlitwa
2012-01-14 | 23:29:43
autor: dragonfly | skomentuj (1)

Dawno tego nie robiłam, ale... Jeżeli jesteś gdzieś tam na górze... Jeżeli mnie słyszysz, jeśli możesz coś zrobić... Proszę, zrób. To dobry człowiek. Oni sobie sami nie poradzą. Uratuj go. Daruj życie. Amen.


O mnie
  • Płeć: kobieta
    O sobie:
    Mamuśka dwóch słodkich, aczkolwiek czasem nieznośnych chłopaczków ;)